GALERIA

Obiekt

Pierwszy polski komputer osobisty

Meritum

WytwórcaCentrum Komputerowych Systemów Automatyki i Pomiarów „Mera-Elwro”, Wrocław

Rok produkcji : 1983

W początku lat 80-tych słowo „domowy komputer” przeciętnemu Polakowi kojarzyło się z trochę innym przeznaczeniem, niż dzisiaj. Nie istniał Internet, nie było żadnych portali społecznościowych.

Zakupy robiono w sklepach, informacji szukano w encyklopediach, a listy pisano ręcznie i wrzucano do skrzynki. W tamtych czasach domowe komputery były tylko zabawkami. Nie dziwi więc fakt, że dorośli mało się nimi interesowali,
w przeciwieństwie do młodzieży, która widziała tu niewysychające źródło różnych gier. Niestety był to towar sprowadzany zza granicy. W ówczesnych realiach każda rzecz kupiona na Zachodzie miała niebotyczną cenę. Dlatego decyzję o produkcji polskiego PC-ta „Meritum” przyjęto z entuzjazmem.

Nie można uznać, że to całkowicie polska myśl techniczna. Twórcy wzorowali się trochę na technologii amerykańskiej (komputer TRS-80), a trochę na sprzęcie z NRD (procesor U880D). Nie przeszkodziło to jednak zebrać nader pochlebnych opinii na Targach Poznańskich. Z perspektywy czasu można pochwalić Merę za odwagę. Mimo niewystarczającego zaplecza podjęto się budowy polskiego sprzętu wychodząc z założenia, że potem będzie tylko lepiej. Tymczasem produkt Mery nie dał się porównać z przywożonymi z zagranicy Atari i Commodore, co nie może dziwić, bo pierwowzór, czyli TRS-80 powstał w 1977 roku. Parametry „Meritum” były znacznie gorsze od najtańszego dzisiaj telefonu komórkowego.

Oto garść danych: pamięć RAM -16 kb, procesor – 2,5 MHz, pamięć obrazu – 1kb. Za pamięć zewnętrzną służył magnetofon kasetowy.

CIEKAWOSTKI:

    • Nazwa komputera to połączenie dwóch członów: Mera (zakład produkujący)
    • Meritum nie posiadał trybu graficznego. Proste rysunki można było tworzyć w trybie semigraficznym, gdzie litery, cyfry i znaki zmieniają się na różne elementy graficzne przy takiej samej rozdzielczości.
    •  Zakłady Mera raczej średnio przejmowały się faktem wiernego skopiowania  konstrukcji amerykańskiej i nie kwapiły się, by ukryć ten fakt. Nie dość, że ten polski produkt nie znał polskich znaków, to na dodatek po uruchomieniu witał się z nami w języku angielskim.

Organizatorzy