Szarotka    1957

Obiekt

Szarotka    1957

 

Dane techniczne:

zasilanie: sieciowe 120/220 V, bateryjne na 2 baterie anodowe i 1 żarową,

moc wyjściowa: 50mW,

zakresy:   fale średnie 187.7-561m, długie 1050-1875m,

wymiary: 225 x 170 x 65 mm,

masa:  z zasilaczem 2 kg, masa baterii zbliżona do ciężaru zasilacza.

 

Mały radioodbiornik, produkowany w Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Po raz pierwszy pokazano go na Targach w Lipsku.

Powszechnie pisano o „Szarotce”, jako o radiu turystycznym. Słusznie, bo chociaż była jeszcze odbiornikiem lampowym to jednak posiadała już zasilanie bateryjne. Zatem „Szarotka” mogła właścicielowi umilać życie na biwaku, czy na plaży. Oprócz dwóch „R-20” pracowało jeszcze trzecie ogniwo anodowe o napięciu 67,5 V. Takie rozwiązanie pozwalało cieszyć się „Szarotką” nawet do 30 godzin. W przypadku zasilania sieciowego korzystano ze specjalnej podstawki, na której ustawiano odbiornik.

Klawisze w górnej części obudowy służyły do wyboru zakresu fal: długie, średnie. Obok skali umieszczono „magiczne oko”, czyli wskaźnik optymalnego wysterowania. Po bokach znajdowały się obrotowe regulatory głośności i strojenia. Zmiany barwy tonu nie przewidziano, ale wówczas nie było to niczym szczególnym. Nawet większe odbiorniki stacjonarne zdarzały się bez takiej regulacji. Wykonana z polistyrenu obudowa najczęściej posiadała odcień kości słoniowej, ale zdarzały się też czerwone i zielone. Radio nie zostało oszpecone wystającą anteną, ponieważ producent zdecydował się zamknąć ją w obudowie. Było to możliwe, bowiem wówczas nie słuchano programów FM, choć od roku 1954 były już próbnie nadawane.

„Szarotka” to drugi (po „Turyście”) i zarazem ostatni przenośny odbiornik z lampami. Wszystkie następne posiadały już tranzystory. Obecność lamp wymagała od użytkownika nie lada cierpliwości. Po włączeniu odbiornika należało z pokorą czekać na rozpoczęcie poprawnego funkcjonowania odbiornika. Trwało to około pół minuty. Nikomu jednak ten feler nie wadził. Produkt Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie był obiektem westchnień zwłaszcza wśród młodszych amatorów radiofonii. To na „Szarotkach” słuchano jazzu i pierwszych nagrań muzyki rock and roll.

 

Ciekawostki:

Reklama przedstawiała zgrabną dziewczynę na skuterze, która trzymając „Szarotkę” w ręku informowała: nigdy na weekend nie jadę sama, odkąd Szarotkę kupiła mi mama.

Odbiornik kosztował 1050 zł. Główny Urząd Statystyczny podawał, że średnia pensja wynosiła wtedy 1279 zł.

„Szarotkę” produkowano na licencji austriackiego Siemensa – tam odbiornik nazywał się Grazietta. Jednak fakt ten nie był rozgłaśniany. Mimo, że produkcja rozpoczęła się po odwilży październikowej, to kooperacja z krajem zza żelaznej kurtyny nie była mile widziana i polski przemysł radiotechniczny niechętnie się do tego przyznawał.

Organizatorzy