Żelazko z duszą

Obiekt

Żelazko z duszą

 

Dane techniczne:

Masa własna: 2,43 kg,

Wymiary: 95 x 180 x 155 mm.

Żeliwny wsad: wymiary – 55 x 130 x 10 mm, masa – 600 g,

 

Młodszych pasjonatów techniki dziwić może już sama nazwa, bowiem kojarzy się z lekcjami religii. W czasach wszechobecnego prądu, żelazko bez kabla elektrycznego wydaje się być wymysłem nader nowatorskim. Ale pozory mylą – to ówczesna rzeczywistość wymusiła takie rozwiązanie. Gospodynie w mieszkaniach nie dysponowały podłączeniem do sieci, a musiały jakoś sobie radzić w epoce pary i dbać o ubiór własny oraz rodziny. Jak zatem działa żelazko z duszą?

Pierwsza wątpliwość, która każdemu się nasuwa to pytanie, dlaczego nie podgrzewano całego żelazka, a tylko jego wyjmowany element. Odpowiedź jest prosta i krótka: żadna gospodyni nie chciała mieć ubrania w popiele. Dusza, czyli nagrzana płytka była tą brudną, wymienną częścią, wkładaną do czystego żelazka.

Początkowo zamiast płytki używano nagrzanych kawałków węgla lub gorącego torfu. Szybko się jednak okazało, że takie żelazka wytwarzały wokoło mnóstwo brudu i swędu. Zdarzały się nawet przypadki zaczadzenia. Dlatego wsad węglowy zastąpiły żeliwne płytki, których doświadczona gospodyni posiadała kilka do jednego żelazka. Stanowiło to znaczne ułatwienie, bowiem znacznie dłużej trwało nagrzanie płytki, niż jej schłodzenie w trakcie używania. Podczas prasowania z użyciem jednego wsadu, pozostałe dogrzewano na piecu.

Żelazka węglowe były najtańsze, a te z duszą żeliwną – najpopularniejsze. Ale to nie znaczy, że tylko takie rozwiązania spotykano. Jeszcze w XX wieku niektóre gospodynie preferowały prasowanie urządzeniami na karbid, denaturat, benzynę, a nawet gaz.

Prezentowane żelazko wykonano z mosiądzu, prawdopodobnie pod koniec XIX wieku. Tylna ścianka ma specjalny mechanizm. Po jego uniesieniu można wyjąć żeliwną płytkę, ważącą niewiele ponad pół kilograma.

 

Ciekawostki:

Żelazka na kawałki węgla posiadały tzw. kominek, bez którego węgiel przygasałby. Kominek był tak skierowany, by ułatwiać pracę osobom praworęcznym. Gospodynie leworęczne musiały wdychać dym.

W średniowieczu prasowano „na zimno”. Służyły do tego duże, wygładzone kamienie. Tkaninę układano na równej desce, zwilżano wodą i pocierano kamieniem. Prasowano rzadki i tylko na wyjątkowe okazje, bowiem zabieg ten, choć skuteczny, to w znacznym stopniu niszczył ubranie.

Pierwsze żelazko elektryczne opatentowano już w 1881 roku. Nie posiadało ono jednak stałego podłączenia do prądu i termostatu. Stawiano je na specjalnej płycie, podczepionej do prądu i czekano, aż się nagrzeje. Podobnie dziś ładujemy telefony komórkowe, posiadające ładowarkę stacjonarną, albo czajniki bezprzewodowe.

 

Organizatorzy